banner
HomeArtykuły i materiały

ATRAUMATOLOGIA W STOMATOLOGII


W poniższym opracowaniu będziemy chcieli przybliżyć zainteresowanym problematykę dwóch wybranych metod w stomatologii mających w swojej filozofii zadanie opracowania ubytku próchnicowego lub kości wyrostka zębodołowego w taki sposób by minimalnie ingerować w elementy ludzkiego organizmu, Na dodatek obie omawiane metody zostały opracowane przez polskich lekarzy dentystów i polska myśl stomatologiczna , techniczna i praktyczna doścignęła a nawet śmiemy twierdzić prześcignęła stomatologiczną myśl Zachodu, dziś stomatolodzy USA .Japonii, Australii , Kanady i Unii Europejskiej mogą korzystać z naszych pomysłów i doświadczeń. Doktor Jan Żuchowski od wielu lat praktykuje w Szwecji i Polsce, jest wybitnym specjalistą i twórca nie tylko metody a traumatycznych ekstrakcji ale także wynalazca i producentem perioskalpeli , narzędzi pozwalających na prowadzenie chirurgii stomatologicznej w jak najbardziej oszczędny a tym samym minimalnie obciążający pacjenta proces ekstrakcji .


Z kolei lekarz dentysta Zbigniew Dobkowski przez kilka lat współpracował w dziedzinie wykorzystania abrazji w stomatologii z guru tej metody w Polsce lekarzem dentystą Pawłem Pękackim, Po latach wspólnych działań opracował nowe urządzenia i jego abratory są w chwili obecnej prawdopodobnie najlepszymi w swojej klasie urządzeniami na świecie.


Można by stwierdzić, że dwaj polscy dentyści opracowali wynalazki na skalę światową i czas pokaże jak ich myśl naukowa i techniczna zostanie wykorzystana w praktykach stomatologicznych Polski i krajów całego świata. W XXI wieku lekarze muszą się nastawiać na kierunki i metody jak najmniej szkodliwe i bezpieczne dla pacjentów, pacjent będzie potrzebował i szukał takich lekarzy, którzy zapewnią mu maksimum opieki przy minimalizacji zabiegów i operacji.


Zanim omówimy obie metody szczegółowo, kilka zdań o dotychczas stosowanych technikach zabiegowych Oczywiście w stomatologii zachowawczej królują techniki wiertłowe, ubytki próchnicowe opracowywane są przy użyciu wierteł, frezów, kamieni, tarczek diamentowych. Wiertarki także cały czas przechodzą proces nowelizacji ,są coraz szybsze, mocniejsze, posiadają własne źródła oświetlenia i coraz lepiej są chłodzone przez rozliczne źródła nasycania sprayem wodnym pola operacyjnego. A mimo tak zaawansowanych prac wielu firm produkujących wiertarki i wiertła, mimo tego ,że prędkości są coraz większe zagrożenie uszkodzenia miazgi przy próchnicy głębokiej nie jest minimalizowane. Naukowcy pracują nad metodami alternatywnymi nie opartymi na metodach skrawania jak w przypadku wiertła ale ani użycie lasera ani stosowanie metod chemicznych(Carisolv) ani też wynalazek ostatnich lat czyli ozonoterapia nie zastępują na chwile obecną wiertła. Jedynie zastosowanie abrazji pozwala wierzyć ,że próchnicę można leczyć bezwiertłowo, bezkontaktowo Oraz co najważniejsze dla pacjenta niemal bez bólu, Jedynie w nielicznych przypadkach pacjenci potwierdzają subtelne dolegliwości najczęściej wywołane pędem sprężonego powietrza.


Niestety nasze uczelnie medyczne szkolą studentów stomatologii na unitach wyposażonych jedynie w wiertarki wolnoobrotowe i super szybkie wiertarki turbinowe tak ,że po trzech latach praktyki w czasie studiów młody dentysta potrafi korzystać tylko z takiego sprzętu. Pozostałe metody jeśli są prezentowane to jedynie marginalnie jako ciekawostki bez większego znaczenia terapeutycznego. Myślę jednak, że z pewnych racji wyższego rzędu nie są ani studentom ani lekarzom prezentowane szkody jakie niesie za sobą stosowanie wierteł i dźwignia są one niebagatelne. Firmy- producenci wiertarek i wierteł zrobią wszystko by światła dziennego nie miało żadne opracowanie ukazujące efekty działania wierteł. Kilka lat temu w Internecie znalazłem bardzo ciekawą stronę internetową stworzoną prze dentystę z Australii , lekarz dokładnie opisał co robi wiertło w głębokim ubytku z bardzo dokładną dokumentacją w postaci zdjęć w dużym powiększeniu. Metodologia jego pracy polegała na opracowaniu u pacjenta zęba 23.Ząb z jednej strony został opracowany tradycyjnym wiertłem do głębokości 1,5 milimetra od sklepienia komory zęba a z drugiej podobny ubytek klasy III opracował urządzeniem do abrazji KCP 1000 do głębokości 30 mikronów od sklepienia komory. Następnie ząb został usunięty, wykonano szereg preparatów i oceniano je pod mikroskopem skaningowym w powiększeniach rzędu 1000 razy.


Co jest na tych zdjęciach?


ZDJĘCIE PREPARATU Z ZĘBA 23 PO DZIAŁANIU WIERTŁA.
Widoczne głębokie pęknięcia w obrębie zębiny oraz poszarpane brzegi dna ubytku.



ZĄB 23 PO DZIAŁANIU ABRAZJI.
Widoczna gładko opracowana powierzchnia zębiny.



PRZEKRÓJ ZĘBA 23 PO DZIAŁANIU ABRAZJĄ.
Dno ubytku jest w odległości 30 mikrometrów od sklepienia komory bez uszkodzeń w obrębie miazgi komorowej.


Otóż na tych zdjęciach widać to co potrafi zdziałać wiertło. Przy ubytku gdy odległość od sklepienia komory dochodzi do 1,5 milimetra czyli 1500 mikronów dochodzi do podrażnienia miazgi widocznego na zdjęciach w postaci zaburzenia ustawienia odontoblastów i napływania w obręb uszkodzenia komórek zapalnych. Dodatkowo na zdjęciach widać wielokrotne zacięcia tam gdzie pracowało wiertło oraz głębokie pęknięcia zębiny aż do sklepienia komory. Zacięcia można tłumaczyć przytrzymywaniem wiertła w jednym miejscu zbyt długo choć raczej o tym decyduje różne ustawienie i umiejscowienie elementów tnąco-skrawających wiertła a tym samym powierzchnia opracowana jest uzależniona od rozmieszczenia i wielkości drobin diamentowych na wiertle lub frezowania wiertła. Ale jeszcze jeden element jest decydujący w procesie opracowywania twardych tkanek zęba. Wszyscy wiedzą ,że wiertło bez chłodzenia przy tak wielkich prędkościach w chwili obecnej dochodzących do miliona obrotów na minutę nie tylko przegrzeje opracowywaną tkankę, takie obroty a tym samym takie tarcie spowodują dosłownie zatopienie substancji zębinowej i denaturację wszystkiego co stanie na drodze takiego wiertła. Wszyscy powiedzą ,że by temu zapobiec stworzono systemy sprayu pojedynczego lub wielopunktowego, który ma chronić opracowywaną tkankę przed przegrzaniem. Tak dla oka ten system chłodzenia woda działa ale czy chroni , tu miałbym wiele wątpliwości?? Dlaczego?. Dlatego ,że spray wodny nie działa w miejscu bezpośredniego kontaktu z miejscem zetknięcia elementów ściernych wiertła ze szkliwem lub z zębiną. Nie ma ani fizycznie ani technicznie możliwości by przy takich obrotach i dodatkowej sile nacisku pod opracowywane elementy dostawała się woda ze sprayu. Niestety spray chłodzi powierzchnię dookoła przez co zapobiega nieprzyjemnemu zapachowi powstającemu w trakcie procesu denaturacji białek ale jednocześnie schładzając powierzchnię dookoła działającego wiertła powoduje powstawanie stref wysokich różnic temperatur. Wiertło w miejscu kontaktu przy taki tarciu wyzwala się ciepło podnoszące temperaturę nawet do powyżej 60 stopni Celcjusza( białko denaturuje w temperaturze powyżej 43 stopnie Celcjusza) woda pod ciśnieniem rzędu 2 bar schładza pole dookoła i oczywiście zmniejsza także temperaturę tarcia ale na pograniczu tych skrajnych temperatur dochodzi do procesów erozyjnych i bogato kanalikowa zębina w tych miejscach pęka jak przysłowiowa zapałka(do podobnego zjawiska dochodzi na Saharze, gdzie kamienie przy amplitudach temperatur zamieniają się w piasek). Przez taka popękana głęboko zębinę bardzo łatwo penetrują w kierunku miazgi najpierw wytrawiacz A potem inne składniki podkładów, systemów wytrawiających czy tez samych wypełnień. Zaznaczam, że najlepsze nawet oko stomatologa nie jest w stanie zauważyć takich zmian i tylko dzięki odporności organizmu ma zagrożenia z zewnątrz miazga wytrzymuje tego typu podrażnienia a ząb nie staje się martwym.


A co się dzieje w przypadku tego drugiego ubytku??? Otóż , nic się nie dzieje, pomimo tak wielkiej głębokości, przypominam zębina została opracowana do 30 mikronów od sklepienia komory rzędy odontoblastów stały na swoim miejscu, komórki miazgi w normie bez żadnych symptomów zapalenia. Co spowodowało ,że pomimo takiej głębokości nie ma żadnych zmian w miazdze zęba, na pewno brak przegrzania, ba temperatura w takich wypadkach spada o ponad 1 stopień Celcjusza do poziomu 35,5 stopnia Celcjusza. Nie ma także żadnych pęknięć, powierzchnia jest w miarę gładka nawet w tak dużych powiększeniach, nie ma dodatkowo warstwy mazistej, zachowana jest struktura kanalikowa a szkliwo nie ma połamanych i nadłamanych pryzmatów.


Metoda abrazji pozwala w bardzo dokładny i oszczędny sposób wypreparować ubytek próchnicowy z zachowaniem prawidłowych struktur zęba co pozwala na ominięcie procesu wytrawiania zębiny kwasem ortofosforowym. Dokładność zabiegu to jedno uzyskuje się to przez bezpośrednią kontrolę procesu usuwania tkanek twardych zęba ogarniętych procesem próchnicowym, takich technik trzeba się nauczyć gdyż jest to metoda bezkontaktowa, preparacji szkliwa i zębiny dokonuje się z pewnej odległości bez bezpośredniego kontaktu z powierzchnią zęba. Trzeba umieć sterować strumieniem rozpędzonych drobin tlenku glinu tak by odrywały one od podłoża tylko to co chcemy czyli próchnicę w obrębie szkliwa i zębiny i ewentualnie w obrębie cementu korzeniowego. Oszczędność tkankowa wynika z ilości drobin w strumieniu ścierniwa oraz kierunków uderzania drobin o powierzchnię szkliwa lub zębiny. Tlenek glinu ma powinowactwo do wszystkiego co twarde, im twardsza powierzchnia tym lepszy efekt , im większe ziarno drobiny tym większa jego energia kinetyczna i lepszy efekt działania na opracowywaną tkankę. Podamy dość ciekawy przykład z mojej praktyki, na spotkanie z biznesmenami z Holandii w czerwcu 2004 roku przygotowałem eksponat, dwa usunięte ze wskazań ortodontycznych zęby 24 i 14 opracowane jeden najmniejszą różyczka numer 0, drugi Abratorem o średnicy dyszy 300 mikronów. Holendrzy dokładnie oglądając oba zęby, pokazywali ten opracowywany wiertłem ze stwierdzeniem , że w tym zębie widać wypreparowany ubytek a w tym drugim niestety nie. Dopiero analiza przez szkło powiększające pozwoliła zlokalizować opracowany ubytek, naprawdę stosując te metodę można wypreparować bruzdę z taką dokładnością i tak oszczędnie, że nie da się w niej skondensować żaden materiał kompozytowy o stałej konsystencji i trzeba używać kompozytów typu flow oraz specjalnych mini upychadeł.


Dlaczego nie boli? Dlatego, że nie ma przenoszenia temperatury, brak jest typowego tarcia, szkliwo i zębina są bombardowane strumieniem drobin tlenku glinu rozpędzonych rozprężającym się powietrzem lub azotem, które nie tylko napędza system abrazyjny ale tez i chłodzi i odsłania pole operacyjne. Pacjenci nawet najbardziej zestresowani i o bardzo niskim progu pobudliwości mogą odczuć pierwszy strzał, który opracowując pierwszą warstwę próchnicy zatyka jednocześnie kanaliki zębinowe zapobiegając tym samym ruchom płynu kanalikowego( by dobrze uzmysłowić ten proces dodam, iż jedna drobina tlenku glinu o granulacji 90 mikronów zablokuje ponad 400 kanalików zębinowych). Po zablokowaniu grup kanalikowych każdy następny strzał oczyszcza pole zabiegowe jednocześnie usuwając także drobiny tlenku glinu blokujące kanaliki zębinowe. W efekcie działania abrazyjnego ubytek zostaje opracowany do granic zdrowej zębiny nawet w bardzo głębokich ubytkach, nawet w przypadku przypadkowej trepanacji jej skutki są o wiele mniej poważne niż strepanowanie rogu miazgi wiertłem. Można abrazje wykorzystać do bezbolesnej trepanacji w trakcie leczenia endodontycznego. Dzięki technikom abrazyjnym możliwe jest adhezyjne przygotowanie powierzchni do cementowania koron, mostów i licówek, do prawidłowej retencji wkładów koronowo-korzeniowych, oczywiście można także przed cementowaniem przygotować każdą pracę protetyczną opartą na metalach lub porcelanie, cyrkonie, można dodatkowo bez bólu i stresu dopreparować powierzchnię wargową zęba przy opracowaniu pod licówkę i przed zacementowaniem licówki. Stosując jako ścierniwo wodorowęglan sodu lub inne mieszanki fabryczne nie oparte na tlenku glinu można oczyścić powierzchnie zębów z osadu, wypolerować wypełnienia, usunąć nie utrwalony kamień nazębny, nad dziąsłowy, można oczyścić zamki ortodontyczne a nawet przygotować pola retencyjne dla takich zamków przed klejeniem ich na zębach bez konieczności używania wytrawiacza. Praktycznie ta metoda nie da się doskonale oszlifować zęba( nie działa liniowo), nie da się opracować kanału korzenia, chociaż bez problemu opracujemy komorę i ujścia kanałów, nie wypełnimy kanału ze względów oczywistych , nic nie zrobimy w tkankach miękkich( tlenek glinu nie ma powinowactwa do tkanek miękkich).Bardzo ciężko jest uszkodzić w tej metodzie przyzębie chyba ,że przypadkowo strzelimy w przyczep dziąsłowy będąc z nim z bezpośrednim kontakcie, czasami dziecko skieruje pod strumień tlenku glinu język ale czując pieczenie szybko go cofnie na swoje miejsce.


Ta technika nie wymaga poszerzenia zapobiegawczego ani dodatkowych retencji, sam proces abrazyjny tak przygotowuje powierzchnie szkliwa i zębiny do przyszłej adhezji wypełnienia ,że wszelkie mechaniczne podcięcia i zmiany kształtu są niepotrzebne. Stosując odpowiednie dysze wylotowe oraz sterując ilością tlenku glinu i ciśnieniem roboczym każdy z dentystów po krótkim kursie opracuje każdy ubytek z zasadami pełnego bezpieczeństwa pacjenta i z minimalną utratą tkanek twardych zębów. Abrazja oraz technika laserowa nie pozwalają w trakcie procesu preparacji na powstanie warstwy mazistej więc w efekcie nie wymagają stosowania wytrawiacza w postaci kwasu ortofosforowego. Abrazja dodatkowo w trakcie opracowania( jak twierdza niektórzy autorzy publikacji o abrazji)pozostawia w opracowywanej zębinie drobiny tlenku glinu( na żądnym ze zdjęć opracowywanej zębiny nie widać tych drobin pomimo, że doskonale widać kanaliki zębinowe a przecież jedna drobina pokrywa ponad 400 kanalików zębinowych), nawet jednak gdyby tak było to przypominam , iż tlenek glinu jest makro wypełniaczem wielu kompozytów i takie pojedyncze drobiny doskonale mogą służyć za perełki retencyjne.


Reasumując problem abrazji, ta metodę można wykorzystać do opracowania każdego rodzaju próchnicy, jedynym przeciwwskazaniem będzie próchnica zlokalizowana głęboko pod dziąsłem(próchnica cementu i korzenia zęba), w pozostałych przypadkach można bez większych problemów stosować abrazję do leczenia zachowawczego . Praktycznie jedynym przeciwwskazaniem ogólnym jest hipotetyczne uczulenie na tlenek glinu, FDA Zaakceptowała tlenek glinu jako jedyny związek chemiczny do stosowania w tej metodzie, oczywiście należy także uważać u wszystkich osób z chorobami układu oddechowego( szczególnie w przypadku choroby nie leczonej).Wielokrotnie przyjmowałem pacjentów z astma bez żadnych ujemnych konsekwencji stosując w takich przypadkach dodatkowe systemy ochronne(ssak abrazyjny oraz koferdam). Abrazja jest idealną metodą w przypadkach przygotowania bruzd zębowych do lakowania, w przypadkach oczyszczania głębokiego bruzd lejkowatych, w przypadkach leczenia próchnicy w zębach mlecznych( tu trzeba zwrócić szczególną uwagę na jakość tej próchnicy, w przypadkach bardzo miękkiej próchnicy gdy tkanka jest bardzo zdemineralizowana najpierw należy ją usunąć przy pomocy ekskawatora potem doczyścić delikatnie abrazją i w przypadku gdy na dnie jest nadal stosunkowo miękka próchnica założyć opatrunek biologiczny z wodorotlenkiem wapnia- np. Calasept).


Poniżej zademonstrujemy jak będzie wyglądała wypreparowana bruzda w zębie przedtrzonowym gdy używano wiertła i abratora.


Widać dokładnie ile zdrowej tkanki zęba zabiera metoda wiertłowa, nawet przy najmniejszym wiertle o średnicy 0,5 milimetra( 500 mikronów) jeśli do tego dołożymy dużą predkość obrotową( minimum 300 000 obrotów) wibracje wiertła oraz bezwładnośc nadgarsttka i palców ręki w trakcie preparacji to w przypadku super precyzji ręki i wielkiego doświadczenia taki ubytek będzie miał minimum 1 milimetr szerokości.Jeśli do tego dodamy różne ustawienie elementów tnących wiertła( drobiny diamentowe na główce wiertła diamentowego są wielkości od 30 ddo 200 mikronów), asymetrię wiertła oraz stosowanie wierteł po dezynfekcji i sterylizacji( wiertło jest z każdym cyklem coraz bardziej tępe) taki ubytek jest de facto jeszcze bardziej szerszy.Dodatkowo wtrakcie opracowywania ubytku przy tak wielkich prędkościach dochodzi do tzw. pociagąnia wiertła, elementy ścierne w kontakcie ze szkliwem i zębiną „prowadzą” wiertło po swiom śladzie dla dentysty niewyczuwalnym ale taki ubytek jest jeszcze głębszy i szerszy.


Dotatkowo elementy ścierne wiertła inaczej zachowują się w stosunku do bardzo twardego szkliwa a inaczej do różnorodnie miękkiej zębiny, pryzmaty szkliwne są odłupywane od struktury szkliwa, są nadłamywane , tego ludzkie oko nie jest w stanie zlokalizowac ale próchjnica wtórna powstaje dzięki niejednorodnej opracowanej powierzchni szkliwa.Zębina jest jeszcze gorzej traktowana, nie tylko jest przegrzewana w miejscach pracy wiertła, kanaliki są poprzecinane na róznych wysokościach, płyn kanalikowy wylewa się poza strefe kanalików(stad warstwa mazista), zębina na zdjęciach jest poszarpana i nieregularna( wymaga przez tpo procesu wytrawiania przez co wytrawiacz zacieka przez głębokie pękniecia).Oko dentysty tego nie widzi, w lusterku widać zóltawą , prawidłową zębinę gotowa do odbudowania wypełnieniem, w rzeczywistości jest inaczej, niektóre elementy błędów dentysty widać już przy stosowaniu kamer wewnątrzustnych( w powiekszeniach rzędu 36 razy) widac dokładność zabiegu, nie widać skutków zabiegu na poziomie mikrometrów).



ZAKRES DZIAŁANIA WIERTŁA DIAMENTOWEGO
Wiertło diamentowe swoim zasięgiem obejmuje szereg grup kalanikowych i w zalezności od kąta natarcia pod różnym kątem i na różnej powierzchni opracowuje strukturę zębiny w miejscach bezpośredniego kontaktu przegrzewając elementy zębiny



WPŁYW WIBRACJI I TARCIA WIERTŁA NA ZACHOWANIE KANALIKÓW ZĘBINOWYCH W WARSTWACH ZĘBINY.


Każde wiertło niezależnie od marki producenta umocowane w uchwycie kątnicy wiertarki posiada cechy pracy pod różnym kątem .Jednocześnie końcówka prowadzona ludzką ręką nabiera cech pracy nieliniowej co w efekcie doprowadza do powstawania w miejscach styku wiertła z tkanką drgań wywoływanych z jednej strony niemożnością zachowania pracy w jednej linii a z drugiej strony nierównomiernie rozmieszczone są na części pracującej wiertła drobiny ścierne. Dodatkowo w trakcie pracy wiertła na mikro drgania nakładają się wibracje, fala dźwiękowa w ubytku spray olejowo-wodny oraz odłamywane w trakcie opracowywania tabule kanalikowe, materia między -kanalikowa, odwapnione elementy próchnicy oraz niezliczone bakterie. Mikropęknięcia powstają głównie w wyniku mechanicznego oddziaływania samego wiertła ale też przyczyna ich powstawania jest krótkotrwała wysoka różnica temperatur w miejscach oddziaływania czynnika trącego. Wiertło obracające się na małej przestrzeni w setkach tysięcy obrotów na minutę zaburza fizjologię tkanki zębowej i mimo tego, że silny strumień sprayu olejowo-wodnego usuwa większość niepotrzebnych elementów z ubytku, część z nich pozostaje mocno osadzona tak w samych kanalikach zębiny jak i w strukturach między-kanalikowych. Dodatkowo wiertło wyrywa ze zdrowej struktury zębiny prawidłowe w budowie i funkcji kanaliki tworząc doskonale widoczne na zdjęciach z mikroskopu elektronowego kawerny wydatnie osłabiające strukturę zęba i w przypadku bliskiego sąsiedztwa z miazgą zęba doprowadza to do bezpośredniego odsłonięcia miazgi zęba.


Abrazja działa całkowicie inaczej, jest to metoda atraumatyczna czyli najmnie inwazyjna dla pacjenta. Jest to metoda bardzo oszczędna poniewać stosując dysze wylotowe o małym przekroju doświadczony dentysta ma możliwość preparacji powierzchni zęba o szrokości niewiele większej niż średnica drobiny tlenku glinu, przy dyszy o średnicy 200 mikronów( czyli 0,2 milimetra) i zastosowaniu tlenku glinu o granulacji 110 mikronów przez dysze będą wylatywały pojedyncze drobiny ustawione w szereg. Wówczas hipotetycznie można wypreparować powierzchnie do szerokości 110 mikronów. W praktyce jest to nieosiagalne gdyz nie jesteśmy automatami, tak dochodzi to bezwładnośc reki operatora jak i niezamierzone ruchy pacjenta. Dobry specjalista abrazji jest w stanie wypreparować bruzdę zęba o szrokości 250-300 mikronów czyli 3-4 krotnie mniejszą niż w przypadku wiertła( osczedność tkankowa na poziomie 200-300%). Pacjent nie cierpi bo nie ma przenoszenia temperatury, ba pole operacyjne jest schładzane pędem sprężonego powietrza, kanaliki po pierwszym strzale są blokowane, płyn kanalikowy nie wypływa poza kanaliki, drobiny tleknu glinu agresywnie atakuja i pryzmaty szkliwne i zebine kanalikowa i im ta materia jest twardsza tym większe powinowactwo tlenku glinu do elementów zęba. Abrazja pozwala oszczędzać z jednej strony tkanki na długość i szerokośc ubytku a z drugiej ta metoda pozwala pracować niemal do sklepienia komory bez konsekwencji podrażnień miazgi komorowej. W tej metodzie nie ma wibracji bo nie jest to metoda obrotowa, tlenek glinu napędzany strumieniem sprężonego powietrza uderzając o opracowywana tkanke działa jak huragan w wąwozie, udrywa wszystko co uszkodzone pozostawiając zdrową tkankę z zachowaniem struktur zębiny bez warstwy mazistej.


Nie przenoszone są drgania ani na lekarza( jak w przypadku turbin i wiertarek konwencjonalnych w metodach wiertłowych), takie drgania nie sa przenoszone poprzez tkanke zęba na pacjenta. W tej metodzie nie ma wytwarzania dźwieków, w trakcie zabiegu słychac delkatny syk uwalnianego powietrza trwający ułamki sekundy, natomiast dźwięk wiertarek zapada pacjentom głęboko w pamięci a dodatkowo infradźwięki i ultradźwieki emitowane w trakcie pracy wiertarkami uszkadzają organ słuchu głównie lekarza operatora gdyz czyni on to woielokrotnie co dnia, pacjent słyszy te nieprzyjemne i stresujące dźwieki tylko przez czas opracowywania tkanek zęba. Metoda abrazji nawet w bardzo głębokich ubytkach nie wymaga analgezji czyli może być stosowana we wszystkich przypadkach gdy takiego znieczulenia nie można wykonać, idealna metoda dla dzieci, dla kobiet ciężarnych , dla upośledzonych w stopniu umiarkowanym. Abrazja pozwala opracować na jednej wizycie więcej zębów pomimo tego,że zabieg pojedynczy trwa dłużej, pacjent kiedy nie odczuwa bólu pozwala opracowac większą ilośc zebów. Dużo się mówi o zapyleniu, w kontekście urzadzen amerykańskich jest to sprawa bardzo słuszna, dotychczasowe urządzenia są nie tylko mało efektywne ale i bardzo pylą. Z czego to wynika?. Otóż Amerykanie w swoich urzadzeniach stosuja bardzo pylisty tlenek glinu o granulacji 27-29 mikronów( taki pył nie jest w stanie przebić się przez szkliwo) i tak na prawdę ich urządzeniami można oczyścić bruzdy z osadu i przebarwień zlakoalizowanyuch na powierzchni zębów. Pacjent przebywa na fotelu bardzo długo bo z jednej strony brak konkretnego efektu abrazyjnego , z drugiej pełne usta tlenku glinu i konierczność wielu przepłukań a trzeci aspekt to sposób działania samego urzadzenia, te urzadzenia dziłaja w trybie ciągłym, co oznacza ,że w chwili uruchomienia tlenek glinu aż do momentu wyłączenia wydobywa się przez dysze bez mozliwości kontroli tego co zostało dokonane, ubytek w zebie jest permanentnie zasypywany niwiele mogącym tlenkiem glinu. Dodatkowo Amerykanie( urzadzenia sa w 14% praktyk czyli ponad 30 000 dentystów uzywa piaskarek) Abrator IPS jest inny, po pierwsze działa w trybie impulsowym czyli po włączeniu urządzenia w kierunku zęba podążaja mikroładunki tlenku glinu napędzane sprężonym powietrzem( taki mikrołdunek jest wielkości od0,1 grama do 0,5 grama, można sterowac wielkościa ładunku i siłą jego uderzenia)


Stosujemy tlenek glinu o większej granulacji niż Amerykanie( 27 mikronów to mąka , która wisi w powietrzu po zabiegu, bardzo łatwo pacjentowi zaaspirować ten preparat do drzewa oskrzelowego) W 2006 roku w Kalifornii w USA pacjentka podała do sądu lekarza i wygrała proces a tym samym duże odszkodowanie za to ,że po zabiegu abrazyjnym doznała uszkodzenia rogówki poprzez zatarcie drobin tlenku glinu , które po zabiegu opadły na pacjentkę a ta nieświadoma tego wtarła je o gałkę oczną. Pacjentka w trakcie zabiegu była chroniona przez okulary ale w trakcie zabiegu część drobin wydostała się poza jamę ustną pacjentki poleciala wysoko pos sufit a potem po klku minutach opadła w tym i na twarz pacjentki.Rzeczywicie taki tlenek jest niebezpieczny z powodu swojej pylistości, drobiny są bardzo lekkie, niewmal niewidoczne, tworza chmury wysoko pod sufitem a nastepnie opadając zanieczysczają wszystko na co opadną, przez co zachowanie czystości w takim gabinecie wymaga wiele troski i pracy. Amerykański dentysta na opracowanie niewielkiej próchnicy zużywa nawet ponad 100 gram tlenku glinu a im większy ubytek tym więcej tlenku glinu i tym więcej pracy i czasu potrzebnego na konkretny efekt.


WIELKOŚĆ DROBIN TLENKU GLINU( PORÓWNANIE WIELKOŚCI)

Nasze Abratory nie korzystają z tlenku glinu o takiej granulacji.
Najniższą granulacją w przypadku stosowania w Abratorach IPS są drobiny o średnicy minimum 50 mikronów, dobry efekt daję stosowanie granulatów o średnicy 90 mikronów oraz mieszanek 90-110 mikronów, w protetyce miozna stosować granulaty ośrednicy 150 do 250 mikronów. Nasze Abratory IPS działaja w trybie impulsowym ,to znaczy,że po uruchomieniu wyłacznika nożnego zostanie wyzwolony mikro ładunek a za nim podąża jedynie powietrze , które natychmiast po uderzeniu drobin tlenku glinu o powierzchnię zęba oczyszcza pole zabiegowe, tak by operator w każdej chwili mógł kontrolować to co robi w ubytku. Taki system pracy pozwala bezpiecznie kontrolować proces usuwania próchnicy,. Cały czas dokładnie widać co dokonały w ubytku drobiny tlenku glinu, im cięższe o większe są drobiny tym większa jest ich energia kinetyczna i siła uderzenia o opracowywaną powierzchnię. Ubytek klasy V, bardzo bolesny ale stosunkowo niewielki obszarem zajętym przez próchnicę dobry operator jest w stanie opracować w kilka sekund, klika strzałów wystarczy na dokładne opracowanie ubytku, oczywiście im większy ubytek tym więcej czasu należy na jego opracowanie poświęcić. Wręcz niektórych ubytków nie opłaca się opracowywać, w przypadku dużych ubytków typu MOD w zębach trzonowych jeśli są to żeby martwe lepiej użyć dużego wiertła , podobnie rzecz się ma w takich samych ubytkach w zębach żywych gdy jest dużo miękkiej,zdemineralizowanej próchnicy bądź utrudniony jest dostęp do ubytku lepiej znieczulić i leczyc konwencjonalnie.
Nasze Abratory IPS nie tylko wykorzystują różne granulacje tlenku glinu ale też różne średnice dysz wylotowych od 100 mikronów( najmniejsze) do 800 mikronów ( największe) . Standardowo każdy Abrator jest wyposażany w dysze o średnicy 500 mikrometrów i opcjonalnie w dyszę o średnicy albo 300 mikronów albo 800 mikronów.
ŚREDNICE DYSZ WYLOTOWYCH(100 MIKRONÓW,300 MOKRONÓW,500 MIKRONÓW;800 MIKRONÓW).



Dodatkowo w systemie abrazyjnym istnieje możliwość wykorzystania połowy siły uderzenia poprzez regulację w wyłączniku nożnym, można także sterować siłą urządzenia poprzez zmianę na reduktorze parametrów ciśnienia roboczego. Abratory IPS są zasilane z dwóch źródeł, albo z butli ze sprężonym powietrzem( powietrze jest czyste i sprawne przez cały czas ale butla jest niekosmetycznym elementem gabinetu, dość szybko się zużywa jeśli jest małej pojemności, reduktor wystaje poza butlę i szczególnie dentystki boja się ,że może przypadkowo wybuchnąć.Oczywiście są to mity ale staramy się o wyeliminowanie wszystkiego co może przezszkadzac w pracy Abratorem IPS.
Mamy już w dyspozycji firmy IPS nowe kompresory włoskie o mocy nawet 16 bar, dotychczasowe kompresory nie spełniają naszych oczekiwań ponieważ ich moc wyjściowa kończyła się na poziomie 7-8 bar a także powietrze z takich kompresorów jest zanieczyszczone wilgocią i olejem. Do kompresora mamy także system osuszania powietrza , który także można dostosować dla unitu dentysty tak ,że można system abrazyjny włączyć w system unitu stomatologa. Ustalilismy także po wielu testach ciśnienia dla posczególnych zabiegów, i tak w zębach zywych nie wolno przekraczać progu 12 bar gdyż powyżej tej granicy zaczyna boleć z powodu zbyt szybkiego pędu strumienia powietrza, oczywiście są pacjenci ,którzy reagują na niższe ciśnienia, daltego też prosimy o wykonywanie przed zabiegiem próby dmuchawki stomatologicznej, jeśli pacjent zareaguje na powietrze z dmuchawki, która emituje powietrze o mocy 2 bar to z perwnością pacjent będzie reagował na pierwsze uderzenie tlenku glinu ( można takiemu pacjentowi przetrzeć ubytek przez zabiegiem 10% Lidocainą w sprayu).
Praktycznie w zębach martwych można stosować ciśnienia graniczne nawet do 16 bar. W ubytkach przyszyjkowych zaleca się zmniejszenie cisnienia do poziomu 8-10 bar, zabieg potrwa kilka sekund dłużej ale jest bardzo bezpieczny i całkowicie bezbolesny. Do usuwania osadów, preparacji bruzd u dzieci, usuwania kamienia naddziąsłowego zaleca się stosowanie ciśnień rzędu 5-6 barów. Jeśli chcemy leczyc choroby przyzebia w postaci nawet srednich zapaleń przyzębia należy zastosować ciśnienia minimalne na poziomie 2-3 bar z większej odległości nastrzykiwanie kieszonek dziąsłowych Przy użyciu wodoroweglanu sodu( soda oczyszczona), która zmieniając pH w kieszonkach dziąsłowych z kwaśnego na zasadowy pozwala doskonale leczyć takie stany zapalne w jamie ustnej. Abrazja jest alternatywa dla metod wiertłowych, wymaga dalszych prac nad udoskonalaniem tak narzędzi jak i samej metody ale daje nadzieję na atraumatyczne leczenie zachowawcze pacjentów na całym świecie.


ATRAUMATYCZNE METODY CHIRURGICZNE

Studenci stomatologii są od lat uczeni metod usuwania zębów opracowanych na poczatku poprzedniego stulecia.Matody opracowane przez Profesora Cieszyńskiego i innych były na tamte czasy metodami innowacyjnymi i bardzo nowoczesnymi w porównaniu do epoki i rozwoju stomatologii. Podręczniki dla studentów są pełne opracowań dobrych na tamten poziom techniki i czasu ale niadekwatnych do potrzeb obecnych tak dla operatorów jaki ich pacjentów. Dzwignia Beyna, dźwignie Wintera i ich wspólczesne modyfikacje są wykorzystywane w każdej praktyce stomatologicznej nie tylko w Polsce. Kleszcze Beyna i Meissnera są podstawowym wyposażeniem każdego gabinetu stomatologicznego. Każdy dentysta rwie zęby lub ich pozostałości nie zdając sobie sprawy,że może to robić inaczej niż dotychczas, stare schematy wyuczone w trakcie studiów i nie zmieniane przez lata powoduja ,że nie zastanawiamy się nad tym jak usunąc by było jak najkorzystniej dla paacjenta, tylko myslimy o tym by po prostu usunąć to co jest do usunięcia nie bacząc na konsekwencje swoich poczynań. A można inaczej!!!
Tak można, polski lekarz stomatolog od lat parktykujący w Szwecji dr JAN ŻUCHOWSKI jeszcze w pierwszych latach swojej pracyi, latach gdy pracował jako wojskowy dentysta w jednej z jednostek wojskowych w Polsce zauważył jak traumatyczne zabiegi wykonuje na młodych żołnierzach. Jego błędy wynikały z wyuczonych metod zachowań w trakcie zabiegów usuwania zębów, pacjenci po takich zabiegach cierpieli a rany poekstrakcyjne goiły się bardzo długo.
Co było tego przyczyną? Zastanawiał się doktor Jan i po wlelu takich wpadkach zawodowych odkrył błędy jakie popełnił w swojej praktyce.Niestety po głębokiej analizie można napisać ,że każdy z nas, z dentystów, który usuwa żeby lub korzenie zębów popełnia błąd za błędem, jeden mniejszy , inny większy ale za każdym razem ten błąd traumy pacjenta istnieje.
Co doktora Jana zastanowiło??? Doktor Jan obserwował swoich zołnierzy leżacych na Izbie Chorych jednostki wojskowej i zauważył, że zastosowane metody i narzędzia do ich wykonania powodowały powstawanie potężnych ran w miejscach ekstrakcji, dodatkowo rany bardzo źle się goiły.Pacjenci cierpieli, z ran wydobywały się martwaki, skrzepy wypadały lub były zainfekowane,d ochodziło do zapaleń ozebnej i kości wyrostka zębodołowego.Po części winien był sanitariusz , który niedokładnie sterylizował narzędzia ale doktora intrygowały same wielkości rany.
Doktor Jan dokładnie przyjrzał się narzędziom do ekstrakcji a w szczególności zwrócił uwagę na budowę dźwigni stosowanych do usuwania zębów.stwierdził ,że te narzędzia są zbyt duże . Ich wielkość determinowała ich zachowanie w trakcie ekstrakcji zębów, doktor Jan zauważył ,że taka dźwignia kaleczy kość dookoła usuwanego zęba gdyż jej szerokość jest dużo większa niż szerokośc szpary ozębnowej a jeśli szerokość bagnetu dźwigni jest nieadekwatna do szerokośći ozębnej to taka dźwignia po prostu niszczy tkankę, w której działa. Dźwignia w takich momentach dziala jak duży klin, który ma za zadanie wyważyć ząb lub korzeń z łożyska, w którym przebywa:


Klin jest dobry w przypadku rąbania drewna ale jeśli myślimy o metodach atraumatycznych jak najmniej szkodliwych dla pacjenta to należy się wystrzegać wszystkiego co niszczy tkanki otaczające i jeśli nawet skutkuje to usunięciem przyczyny to skutki są nieadekwatne do stosowanej metody i narzędzi. Dźwignie stomatologiczne są typowymi klinami wbijanymi pomiędzy korzeń zęba a kość wyrostka zębodołowego i mają za zadanie wyważyć ząb z zębodoły a przynajmniej go zruszyć by wykonać uchwyt dla kleszczy.



Zakończenia obu tych podstawowych w praktykach dentystycznych dźwigni mają szerokość od 4-6 milimetrów oraz grubość od 3 do 8 milimetrów. Te wymiary są nieadekwatne do szerokości szpary ozębnowej. Na rycinie pokazane jest porównanie szerokości szpary ozębnowej w stosunku do szerokości bagnetu dźwigni Bayna.


Te trzy rodzaje perioskalpeli pozwalają na dokładne odcięcie ozębnej w każdym zębodole do poziomu do 5-6 milimetrów poniżej poziomu brzegu dziąsła co praktycznie pozwala na atraumatyczne usunięcie każdego elementu zęba tkwiącego w zębodole. Ostrze perioskalpela ma szerokość 2,5 milimetra co stanowi długość promienia większości korzeni zębowych co uwidocznione jest na rycinie.


CO ZANIEPOKOIŁO DOKTORA JANA????


Patrząc na powyższy rysunek Doktor Jan zauważył że ostrze dźwigni tak Bayna jak i Wintera jest dużo za duża do wielkości szpary ozębnowej i gdy stosował jedną z dźwigni do ekstrakcji zęba czy też korzenia zęba ostrze dźwigni przez to że było dużo za szerokie i za grube zamiast luzować korzeń w zębodole wyważało korzeń ale przy okazji niszcząc kość dookoła korzenia. Doktor Jan postanowił zrezygnować z dotychczas używanych narzędzi i w szybkim tempie najpierw skonstruował narzędzia własnego pomysłu zwane dziś jako perioskalpele. Są to zminiaturyzowane narzędzia wykonane z bardzo twardej szwedzkiej stali o bardzo wąskich ostrzach idealnie dostosowane do średnicy korzeni.
Są trzy rodzaje perioskalpeli:
1.prosty perioskalpel - przystosowany do ekstrakcji zębów przednich, siekaczy, kłów i przedtrzonowców 2.perioskalpel lewy – do preparowania ozębnej w przedtrzonowcach i trzonowcach górnych prawych po stronie policzkowej i zębów przedtrzonowych i trzonowych górnych lewych po stronie językowej. oraz stronie adekwatnie w zębach dolnych. 3.perioskalpel prawy - do preparowania ozębnej z przedtrzonowcach i trzonowcach górnych prawych po stronie podniebiennej i zębów przedtrzonowych i trzonowych górnych po stronie lewej od strony policzkowej oraz adekwatnie w przypadku zębów przedtrzonowych i trzonowych zębów dolnych. 4.perioskalpel dystalny - służący do preparacji ozębnej w trzecich zębach trzonowych od strony ściany tylnej a także wszystkich ścian tylnych tam gdzie brakuje zębów sąsiednich od strony dystalnej ściany zęba usuwanego.

Perioskalpele są tak skonstruowane by prostym ruchem można było delikatnie odcinać włókna ozębnowe do głębokości około 5-6 milimetrów. Dojście czyli podcięcie włókiem Scharpeya do takiej wysokości pozwala na osłabienie osadzenia zęba w zębodole o 50% oraz przesunięcie osi korzenia w jego głąb a tym samym ekstrakcja staje się zdecydowanie łatwiejsza, nie potrzeba przykładać dodatkowej siły oraz unika się dotychczas stosowanej techniki wgłębienia kleszczy do zębodołu by zwiększyć uchwyt.


Te trzy rodzaje perioskalpeli pozwalają na dokładne odcięcie ozębnej w każdym zębodole do poziomu do 5-6 milimetrów poniżej poziomu brzegu dziąsła co praktycznie pozwala na atraumatyczne usunięcie każdego elementu zęba tkwiącego w zębodole. Ostrze perioskalpela ma szerokość 2,5 milimetra co stanowi długość promienia większości korzeni zębowych co uwidocznione jest na rycinie.



SCHEMAT RUCHÓW BOCZNYCH PRZY PREPARACJI OZĘBNEJ:
-Perioskalpel wprowadzamy na głębokość 2 milimetrów o delikatnie przesuwamy go po korzeniu zęba pod kątem 5 stopni w stosunku do jego powierzchni ściany korzenia, perioskalpel przesuwamy po całej płaszczyźnie korzenia w zębach górnych od stron policzkowej lub wargowej i podniebiennej w zębach dolnych od strony językowej i policzkowej lub wargowej. Po odcięciu włókien na głębokości 2milimetry zagłębiamy się o kolejne 2 milimetry i powtórnie odcinamy ozębną na całej długości a następnie ten sam manewr powtarzamy przy głębokości 5-6 milimetrów.


SCHEMAT WPROWADZANAI PERIOSKALPELA W OZĘBNĄ ORAZ POZIOMY OPERACYJNE
Po wprowadzeniu perioskalpela w głąb ozębnej delikatnie odcinane są włókna ozębnej na coraz większej głębokości aż do poziomu 5-6 milimetrów poniżej linii dziąsła. Dojście do takiej głębokości pozwala na osłabienie sił utrzymujących korzeń zęba w zębodole a jednocześnie przygotowana zostaje podstawa do prawidłowego uchwytu dla kleszczy bez konieczności przebijania się dziobami kleszczy przez kość wyrostka zębodołowego jak było dotychczas. W wyniku takich atraumatycznych działań po kilku minutach mamy tak przygotowane pole zabiegowe , że bez większego wysiłku stosując delikatne ruchy obrotowe wyjmujemy korzeń zęba z zębodołu pozostawiając niewielka ranę zębodołową.
Im delikatniej odetniemy włókna ozębnej od powierzchni korzenia usuwanego zęba tym szybciej i lepiej zorganizuje się organizm a w tym wypadku zębodół do wygojenia. Im więcej w zębodole zostanie włókiem Scharpeya i im będą one dłuższe tym dokładniej i szybciej się on wygoi i tym szybciej przeobrazi się wypełnienie zębodołu w kość zbitą.

SCHEMAT POWSTAWANIA SKRZEPU OSADZONEGO NA WŁÓKNACH SCHARPEYA
Im więcej jest pozostawionych z zębodole włókien Scharpeya tym jakościowo lepsza podstawa dla dobrego wygojenia i zamiany skrzepu w doskonałą kość zbita (lamina dura).
Na chwilę wrócimy do starych ale do dziś stosowanych metod. Metodologia zabiegu jest następująca:
1.ocena pola zabiegowego, ewentualne wykonanie RTG zęba lub jego korzeni( praktycznie w przypadkach wątpliwych)
2.zanieczulenie nasiękowe lub przewodowe.
3.użycie dźwigni do odsłonięcia miejsc dla uchwytu kleszczami.
4.usunięcie zęba lub jego korzeni przy użyciu kleszczy, w tym momencie mogą wchodzić w grę jeszcze modyfikacje typu konieczność separacji korzeni, złamanie korzenia i temu podobne przypadki w trakcie zabiegu.
5.po usunięciu tzw. zbliżenie rany czyli mocny ucisk ścian zębodołu w kierunku przyśrodkowym tak by zahamować i ograniczyć ewentualne krwawienie, czasami potrzebny szew na ranę.
6.opatrunek jałowy
7.zalecenia dla pacjenta. Koniec zabiegu.

Gdzie są te najczęściej popełniane błędy?????


Omówiliśmy problem wielkości dźwigni w stosunku do szpary ozębnowej, która jest nieadekwatna W wyniku nie stosunku wymiarów dochodzi do niewidocznych odłamań kości wyrostka zębodołowego w kierunku odwrotnym do działania dźwigni.



SCHEMAT ZŁAMAŃ W OBRĘBIE WYROSTKA ZĘBODOŁOWEGO W WYNIKU TRAUMATYCZNYCH DZIAŁAŃ Z UZYCIEM DŹWIGNI BEYNA .






SCHEMAT ZĘBODOŁU PO ŚCIŚNIECIU RANY DO ŚRODKA I WIDOCZNE FRAGMENTY ODŁAMANEJ KOŚCI WYROSTKA ZĘBODOŁOWEGO.







SCHEMAT REORGANIZACJI KOŚCI W ZĘBODOLE PO EKSTRAKCJI TRADYCYJNEJ(z lewej strony) I EKSTRAKCJI ATRAUMATYCZNEJ( strona prawa ryciny)

Na powyższej rycinie zaznaczono jaka jest różnica jakościowa w powstającej po kilku miesiącach kości. W przypadku metod dotychczas stosowanych rana poekstrakcyjna goi się wolno, często skrzep ulega zakażeniu, powstają w wyniku zaciskania zębodołu po ekstrakcji „martwaki”, które dodatkowo zakażają zębodół oraz po złamaniu obniżają w znaczący sposób poziom wyrostka zębodołowego a po zorganizowa-niu się w kość gąbczastą. Często także zębodół goi się poprzez ziarninowanie, proces ten trwa długa a kość powstająca jest bardzo słaba i podatna na ucisk, praktycznie taka kość nie może służyć za podstawę pod implanty a jeśli nawet zostanie zaimplantowany element tytanowy to szansa na jego wgojenie jest wielokrotnie mniejsza niż w przypadku podstawy w postaci kości zbitej.
W przypadku ekstrakcji atraumatycznej korzyści są wielokrotnie większe:
1.Rana jest niewielka, niewiele większa niż pojemność zębodołu
2.Rana goi się przez rychłozrost, na mniejszej powierzchni proces gojenia następuje szybko
3.Po kilku dniach skrzep jest zorganizowany i zaczyna się reorganizacja zębodołu.
4. Pozostawione w jamie zębodołu odcięte od korzenia włókna ozębnowe są podstawa do tworzenia sieci pod podbudowę kostną.
5.Po 4 miesiącach w zębodole jest lita kość zbita , która idealnie nadaje się pod podbudowę dla implantów jak i dla [protez osiadających.
6.W przciwieństwie do kości gąbczastej kość zbita nie poddaje się naciskom i po ekstrakcji nie dochodzi do powstania siodełka w miejscu zębodołu, praktycznie kość narasta do wysokości na której jeszcze pozostały włókna ozębnowe , jej poziom jest co najmniej równy z poziomem kości przy zębach sąsiadujących.
7.Pacjent nie jest traumatyzowany, operowanie małymi perioskalpelami w jamie ustnej pacjenta nie prowadzi do żadnych uszkodzeń, perioskalpel w przeciwieństwie do dźwigni nie ześlizguje się z powierzchni zęba ani jego korzenia, specjalna śruba na uchwycie zapobiega zbyt głębokim penetracjom, praktycznie wykluczone są rany przestrzeni pod żuchwowej lub podniebienia.
8.Trzy rodzaje perioskalpeli zapewniają komfort przygotowania zęba do zabiegu w taki sposób by praktycznie go wyjąć z zębodoły, nie potrzeba wielkiej siły by usunąć zęba.
9.Nie powstają w trakcie zabiegu złamania wyrostka kostnego a w konsekwencji nie powstają martwaki kostne.
10.Jest to nowoczesna metoda, bardzo minimalistyczna przez co krwawienie jest minimalne a przez długi czas nie ma krwawienia wcale, praktycznie w trakcie odcinania włókien ozębnowych nie krwawi.
11.Do usunięcia nie stosuje się praktycznie innych narzędzi w postaci wierteł i frezów, tak małe narzędzie wejdzie wszędzie tam gdzie inne sobie nie poradzi.


ABRAZJA - ZARZUTY WOBEC TEJ METODY


    1.Abrazja a zapylenie
    2.Abrazja a dokładność zabiegu
    3.Abrazja a umiejętności dentysty
    4.Abrazja a tkanka zębowa
    5.Abrazja a pacjent i jego zdrowie
    6.Zdrowie dentysty

Abrazja w stomatologii jest stosunkowo młodą dziedziną znaną dopiero od siedemdziesięciu lat. Prekursorami zastosowania technik abrazyjnych w dentystyce byli Amerykanie. Oni pierwsi wykorzystali tlenek glinu pod ciśnieniem do opracowywania tkanek zębowych z różnym skutkiem. Do dziś amerykańskie piaskarki są w USA uznawanie za szczyt techniki a w rzeczywistości są to urządzenia pozwalające niewiele osiągnąć w preparacji tkanek zęba. Są to typowe piaskarki w zależności od producenta mające różną moc i siłę działania. Dopiero praca polskich dentystów w tym i niżej podpisanego doprowadziły do renesansu tej metody w Europie. Dr.Paweł Pękacki jako pierwszy wydał wojnę Amerykanom i skutecznie przez kilka lat rywalizował z nimi na wielu frontach, niestety polska niechęć do wszystkiego co nowe i wymyślone przez Polaka spowodowały ,że wstrzymał pracę nad nowymi wynalazkami i wycofał się praktycznie z rynku abrazji. Jedynym producentem urządzeń do abrazji w Polsce jest IPS ZBIGNIEW DOBKOWSKI ale i ta firma nie osiąga zakładanych celów między innymi ze względu na brak możliwości przedstawienia tej metody w środowisku naukowym Polski dentysta ,w przeważającej mierze są to kobiety z niechęcią reaguje na wszystko co inne, co wymaga nowego wyzwania, panie boją się nowinek technicznych a dodatkowo w środowisku krążą niesłuszne stereotypy. Kilka z nich postaram się omówić i zdementować.

ABRAZJA A ZAPYLENIE Większość dentystów na słowo „abrazja” reaguje od razy na „ nie”. Nie bo pyli, taka jest reakcja od początku. Dentystom abrazja kojarzy się z piaskarkami, które w swojej istocie działania po prostu pylą. Piaskarki działają w trybie ciągłym i rzeczywiście w trakcie stosowania wyrzucają duże ilości tlenku glinu lub innej substancji. Lekarz nie jest w stanie zapanować nad chmura drobin tlenku glinu i w efekcie pacjent , gabinet a także on sam bardzo często są ubrudzeni substancja ,która wydostała się poza obręb jamy ustnej. Oczywiście można temu zapobiec pracując na cztery ręce i wtedy asysta przy użyciu ssaka ma za zadanie zebrać z pola zabiegowego nadmiar tlenku glinu i jeśli to czyni sprawnie nie dojdzie do zapylenia gabinetu , pacjenta ani personelu. Inną sprawa jest używany tlenek glinu, Amerykanie w swojej technologii stosowali i polecali stosować tlenek glinu o granulacji 27 mikronów .Tlenek glinu o takiej granulacji jest substancją, która niewiele można zrobić w zębie natomiast bardzo dużo można zrobić w powietrzu. Drobiny takiego tlenku są bardzo lekkie i po odbiciu od tkanki zęba lecą bardzo wysoko i długo unoszą się w powietrzu by po pewnym czasie opaść i zabrudzić całą powierzchnię gabinetu w tym wszystkie odkryte sprzęty. W tym momencie nieumiejętne próby sprzątnięcia powodują zacieranie tegoż tlenku w sprzęty, końcówki, komputery, lampy itp. oraz co może być bardzo kosztowne wcieranie do oczu przez personel medyczny lub pacjenta .Tlenek glinu jako substancja jest dla organizmów żywych obojętna jednakże potrafi bardzo głęboko uszkadzać różne powierzchnie jeśli zostanie w nie wtarty. Znany jest przypadek z Kalifornii w USA gdy pacjentka pozwała lekarza i jego praktykę do sądu za zaniedbania w trakcie zabiegu abrazji , po którym to drobiny tlenku glinu przedostały się do oka pacjentki i zatarte wywołały zapalenie spojówek i uszkodzenie rogówki. Pacjentka oczywiście sprawę wygrała a wina dentysty polegała na nieświadomości tego, że duża część tlenku glinu „wisiała w powietrzu” i pomimo tego, że pacjentka w czasie zabiegu miała okulary ochronne, po zabiegu drobiny zawarte w powietrzu przedostały się do oka poszkodowanej. Amerykanie po wielu latach poszli po rozum do głowy i przestawili się z tlenku glinu o granulacji 27 mikronów na tlenek glinu o granulacji 50 mikronów, zapewne w podjęciu takiej decyzji pomógł im Dr Paweł Pękacki, który jako pierwszy z dentystów stosował taki tlenek glinu od 1999 roku. Tlenek glinu o granulacji 50 mikronów jest już kilkukrotnie cięższy od swojego poprzednika, mając większa masę z większą siłą uderza o powierzchnię szkliwa czy zębiny i efektywniej pozwala pracować a jednocześnie mniej pyli bo nie jest już mąką jak w przypadku 27 mikronów. Oczywiście przy pracy w odcinku przednim uzębienia potrzebny jest nadal ssak lub inny odkurzacz, który wyeliminuje z pola zabiegowego nadmiar tlenku glinu. Ja osobiście polecam jeszcze bardziej ciężkie odmiany tlenku glinu a mianowicie 90,110 i 150 mikronów .Im bardziej gruboziarnisty tlenek glinu tym mniejsze pylenie a tym większa siła uderzenia i energia kinetyczna pojedynczych drobin. Współczesne polskie abratory nie działają w trybie ciągłym, działają w trybie impulsowym czyli na zasadzie strzałów mikro ładunkami. Po naciśnięciu na wyłącznik nożny wywoływany jest pojedynczy strzał czyli ładunek rzędu 0,1 grama tlenku glinu rozpędzonego strumieniem sprężonego powietrza. Taki ładunek uderza o tkankę zęba a zaraz za nim podąża strumień czystego powietrza, które z jednej strony oczyszcza ubytek a z drugiej dodatkowo go chłodzi. W wyniku takiej reakcji zapylenie jest minimalne a efekt działania bardzo skuteczny. Lekarz dokładnie kontroluje to co zrobił bez konieczności dodatkowego przedmuchiwania i osuszania pola zabiegowego. Ta specjalna konstrukcja pozwala na duże oszczędności samego tlenku glinu jak i czasu poświęcanego na zabieg. Pacjent podczas jednej krótkiej sesji ma opracowany ubytek i po wypłukaniu resztek ziaren tlenku glinu z jamy ustnej można przystąpić do rekonstrukcji zęba. Także specjalna kalibracja dysz wylotowych końcówek abratora pozwala kontrolować strumień tlenku wydobywający się z abratora. Dysze są kalibrowane od 0,1 milimetra do 0,8 milimetra średnicy wewnętrznej, najmniejsza z dysz pozwala jedynie na wydostawanie się na zewnątrz pojedynczych ziaren tlenku glinu i preparacje ubytku z minimalnymi stratami tkanek twardych Dodatkowo elementem zabezpieczającym przed nadmiernym pyleniem jest konstrukcja dysz wylotowych abratora, która w zależności od wielkości ubytku pozwala dobrać taką średnicę dyszy by była ona dostosowana do rozległości prowadzonej preparacji szkliwa i zębiny. W chwili obecnej pracujemy nad konstrukcją systemów odpylających ,które w KLINICE XXI pozwolą na całkowite wyeliminowanie efektu pylenia oraz pełną ochronę tak pacjenta jak i lekarza w trakcie zabiegu abrazji powietrznej. Abrazja powietrzna jest dziedziną bardzo mało inwazyjną, dzięki różnego rodzaju narzędziom zabiegowym( odpowiedniej konstrukcji kątnicom i prostnicom) istnieje możliwość mikro preparacji zarówno w szkliwie jak i w zębinie. Oczywiście te techniki należy poznać i opanować i tu jest klucz do dotychczasowej porażki tej metody na stomatologicznym rynku Polski i Europy. DENTYŚCI BOJĄ SIĘ TEGO TYPU URZĄDZENIAMI PRACOWAĆ!!!!!!!!! Dlaczego? Dlatego, że przez lata studiów i praktyki nauczeni zostali korzystania z metod wiertłowych i teraz próba ich przestawienia na tor abrazji łączy się z nową nauką A to wymaga zmiany nawyków i przyzwyczajeń a także pewnych inwestycji na początek Trzeba się uczyć od początku, tak to oczywista prawda ale ta nauka nie trwa długo. Praktycznie po kilku godzinach szkolenia każdy dentysta bez problemu opracuje każdą klasę ubytku. Abrazja różni się od metody wiertłowej tym ,że jest to metoda bez kontaktowa, metoda wymagająca odrobiny wyobraźni przestrzennej i tyle. Po treningu na szkiełkach podstawowych, na płytkach Petriego i szkliwie i zębinie z usuniętych zębów bardzo szybko każdy dentysta opanuje tzw. zachowanie bezpiecznej odległości od opracowywanej powierzchni. Zasada jest jedna-IM BLIŻĘJ POWIERZCHNI JEST DYSZA WYLOTOWA ABRATORA TYM POWIERZCHNIA JEST OPRACOWYWANA GŁĘBIEJ I NA MNIEJSZYM OBSZARZE, IM DALEJ DYSZA OD TKANKI ZĘBA TYM DZIAŁAMY PŁYCEJ ALE NA WIĘKSZYM OBSZARZE. To jest cały szkopuł tej metody, który wymaga treningu. Oczywiście ta zasada musi być bezwzględnie stosowana w przypadku próchnicy głębokiej czyli im jesteśmy głębiej tym wylot dyszy dalej od opracowywanej zębiny tak by nie strepanować komory miazgi zęba(bezboleśnie z reszta?) Natomiast po opanowaniu techniki opracowywania ubytków mamy pole do popisu w zębach pacjentów bo po pierwsze niemal wszystkie zabiegi wykonamy bezboleśnie, nie potrzebujemy dodatkowych znieczuleń, wypreparujemy tylko tkankę uszkodzoną przez próchnicę poprzez dobór odpowiedniej dyszy, nie przegrzejemy miazgi wręcz odwrotnie ją oziębimy, temperatura pola zabiegowego w trakcie abrazji spada do około 35 stopni Celcjusza. Dodatkowo nie będziemy musieli wytrawiać tkanki zęba gdyż proces abrazji pozwala zachować idealne pole adhezyjne pozbawione całkowicie warstwy mazistej. Nie potrzeba dodatkowych retencji, ba mocno wbite w strukturę zębiny drobiny tlenku glinu będą stanowiły dodatkowe „perełki retencyjne”. Same zalety , brak wad no może nie do końca, techniki można się szybko nauczyć ale życie potrafi czasami spłatać figla. Tu opiszę ciekawy przypadek-Bodajże w Gdyni Pani Doktor opracowywała ubytek w zębie 11 od strony mezjalnej , ubytek klasy III zlokalizowany w części korzeniowej zęba zachowując bezpieczną odległość i ochronę zębów sąsiednich. W pewnym momencie pacjenta wykonała nagły ruch do przodu i w tym samym czasie lekarka uruchomiła urządzenie. Dysza wylotowa abratora znalazła się przez moment w kieszonce dziąsłowej i w tym samym momencie porcja powietrza została wtłoczona w tkanki powodując rozległy obrzęk powłok twarzy, powstał wędrujący bąbel wypełniony powietrzem. Konsternacja, co tu robić? Po pierwsze , przewidywać takie sytuacje, po drugie pod żadnym pozorem nie próbować opracowywania twardych tkanek pod powierzchnią dziąsła po trzecie lepiej na moment uprzedzić pacjenta i zastosować w takim miejscu wiertło, po czwarte jeśli taka sytuacja się zdarzy szybko wziąć sterylną igłę jednorazową i nakłuć taki balon. W dużej mierze to pacjenci generują zachowanie lekarza w trakcie zabiegu, dziecko wyciągnie język w kierunku strzału abratora i poczuje jego działanie w postaci pieczenia. Ideałem jest gdy zęby do opracowania mamy całkowicie wyizolowane poprzez nałożenie koferdamu, wówczas ani żaden ruch pacjenta nikomu nie szkodzi ani też nasza niedokładność. Jeśli nie dysponujemy koferdamem to odizolujmy opracowywaną tkankę od innych zębów płynnym koferdamem tzw. gingival barrier lub paskami metalowymi bądź celuloidowymi. W ostateczności odpowiednia osłona palcami i gumą rękawiczki albo tylna częścią lusterka tez pozwoli by odbity od powierzchni opracowywanego zęba tlenek glinu nie trafił tam gdzie nie jest potrzebny czyli w okolice zębów sąsiednich lub przeciwstawnych. Pracujemy obecnie nad systemem ochronnym w postaci specjalnych tarczek ochronnych montowanych bezpośrednio na dyszy abratora oraz nad innymi ochronami eliminującymi z pola zabiegu odbity tlenek glinu i już niedługo w pełni zabezpieczymy pacjenta i jego zęby przed szkodliwym działanie abrazyjnym.

ABRAZJA A UMIEJĘTNOŚCI DENTYSTY Powyżej opisaliśmy techniki zabiegowe i konieczność ich przećwiczenia na różnego rodzaju materiałach od szkła po szkliwo i zębinę. Ta konieczność powstaje po to by zauważyć z jaką siłą oddziaływuje tlenek na materię o różnej twardości. Dentyści przeszkoleni i pracujący przez długie lata na różnego rodzaju wiertarkach posiedli umiejętności pracy kontaktowej. Wiertło w kontakcie z tkankami daje opór, lekarz tkankę wycina płaszczyznowo. Abrazja działa powierzchniowo, wpada w tkankę jak huragan i odrywa wszystkie elementy nietrwale z nią związane pozostawiając to do dobre. Nie będziemy w tym miejscu opisywać co robi wiertło, podsumujemy tylko, że robi pacjentowi krzywdę w postaci tzw. rany zębinowej gdyż w miejscu kontaktu elementów tnących i ściernych wiertła z tkanka zęba dochodzi do gwałtownego przegrzania tychże tkanek i wielokrotnie do nieodwracalnego uszkodzenia miazgi szczególnie w ubytkach bardzo głębokich. Niestety oko ludzkie(dentysty) nie zauważa wielu niuansów w trakcie opracowywania szkliwa i zębiny, nie są widoczne odłamane pryzmaty szkliwne bądź nadłamane, nie są widoczne głębokie pęknięcia zębiny , nie jest widoczny spray wodno-olejowo-bakteryjno-tkankowy zalegający na dnie i pokrywający ściany ubytku. Ubytek dla oka wygląda na extra opracowany, ale wystarczy wziąć kamerę wewnątrz ustną by wykazać niedoskonałości pracy dentysty gdybyśmy dysponowali dobrym mikroskopem te niedociągnięcia spowodowane niedoskonałością narzędzi i zmysłu wzroku dokładnie by pokazały jakość naszej pracy. Przy abrazji trzeba zaczynać od ubytków niewielkich , od I klasy, III klasy, V klasy wg . Blacke’a od wymiany wypełnień, trzeba tę metodę poczuć. Przy V klasie z pewnością nie raz i nie dwa trafi się w przyczep nabłonkowy i się go lekko rozkrwawi, nie ma się co tym przejmować wiertło o wiele bardziej rani nie tylko tkanki zęba ale i przyzębie. Satysfakcje każdy z dentystów osiągnie gdy tak minimalnie opracuje ubytek próchnicowy , że nie będzie w stanie zdeponować tam wypełnienia żadnym z posiadanych w praktyce upychadłem, to też nie kłopot od takich przypadków mamy kompozyty półpłynne. Im dłużej będziecie tą metodą pracować tym bardziej ją polubicie i po miesiącu stwierdzicie ,że wasi pacjenci nie chcą być inaczej leczeni a. wy sami nie pragniecie powrotu do starych metod

ABRAZJA A TKANKA ZĘBA Tlenek glinu jest jedyną substancja zatwierdzoną przez FDA do stosowania w środowisku jamy ustnej do opracowywania tkanek twardych zęba. W zależności od granulacji siła jego działania jest zmienna , im cięższy tlenek glinu czyli im ziarnistość większa tym większa jest energia uderzenia o tkankę twardą zęba. Porównanie energii kinetycznej drobiny o ziarnistości 27 mikronów z drobiną o ziarnistości tylko 50 mikronów przy tej samej prędkości wylotowej to kilkukrotna różnica w sile uderzenia. Ale zastosowanie tlenku glinu o ziarnistości 110 zwiększa te energię wielokrotnie. Zasadniczym czynnikiem sprawiającym, że tlenek glinu „działa „ w twardym środowisku zęba jest szybkość wylotowa tegoż tlenku glinu. Energia kinetyczna rośnie proporcjonalnie do masy drobiny i kwadratu jej prędkości wylotowej, im jest ona większa tym z większą siłą drobina uderza o opracowywaną powierzchnię. Amerykanie swoje urządzenia przystosowali do unitów i zaczęli wykorzystywać kompresory unitów gdzie ciśnienie robocze jest rzędu 2-3 bary. Przy takim ciśnieniu ząb jest jedynie „głaskany” i wszystko co może zrobić wtedy tlenek to usunąć nieczystości z bruzd czyli de facto usunąć płytkę nazębną i ewentualnie osady. Takie ciśnienia nie pozwolą sforsować twardego jak niemal diament szkliwa , owszem cokolwiek można zrobić w zębinie jeśli ona jest zdemineralizowana w stopniu znacznym i do tego musi być odsłonięta, pozbawiona szkliwa. Dopiero ciśnienia na poziomie 10 bar i więcej pozwalają w miarę szybko spenetrować szkliwo i opracować ubytek w czasie niewiele dłuższym niż przy użyciu wierteł. Praca przy ciśnieniu powyżej 12 barów na zębach żywych staje się dla pacjenta zabiegiem odczuwalnym ze względu na pęd powietrza i nadmierne przechłodzenie zębiny. W zębach martwych można stosować ciśnienia rzędu nawet 15 bar. Dlaczego nie boli? Dlatego ,że nie ma w tej metodzie typowego tarcia a co za tym idzie nie ma przegrzania tkanek opracowywanych. Drobiny tlenku glinu po przejściu warstwy szkliwa co przez chwilę jest kłopotliwe z powodu twardości szkliwa i jego grubości rzędu nawet 2 milimetrów bardzo łatwo radzą sobie z kanalikową zębiną opracowując ją bardzo sprawnie. Czasami pacjenci mówią po zabiegu ,że poczuli pierwszy strzał i tak jest w istocie gdyż pierwszy strzał zamyka kanaliki zębinowe i uniemożliwia od tego momentu ruch płynu kanalikowego. Drobiny tlenku glinu wbijają się w strukturę zębiny część działa jako typowy bloker pozostałe odrywają uszkodzone przez próchnicę elementy zębiny wraz z częścią zakotwiczonych drobin aż do ostatecznego opracowania tkanki i pozbawienia elementów uszkodzonych. W tej metodzie nie ma przenoszenia i skupiania temperatury, nie ma typowego tarcia, jest blokada kanalików i nie przemieszczanie się płynu kanalikowego, nie ma możliwości drażnienia zakończeń nerwowych więc w efekcie nie ma dolegliwości bólowych nawet w ubytkach bardzo głębokich. Zębina po opracowaniu pozbawiona jest całkowicie warstwy mazistej więc nie ma potrzeby jej wytrawiania co nie tylko skraca sam zabieg ale i zabezpiecza żywą tkankę zęba przed szkodliwym działaniem 37% kwasu ortofosforowego. Doskonale fakt działania abrazji udowodnił amerykański eksperyment z potraktowaniem tego samego zęba dwiema skrajnymi metodami. Pacjentowi opracowano ząb 13 z jednej strony abratorem KCP 1000a z drugiej wiertłem, następnie ząb usunięto przygotowano preparaty i obejrzano je po mikroskopem elektronowym w powiększeniu rzędu 2000 razy. Część zęba opracowana konwencjonalnie wiertłem okazała się znacznie uszkodzona a mianowicie pomimo tego ,że odległość wiertła od sklepienia od komory przekraczała 1,5 milimetra na preparatach widać było rozjechanie się podwójnej warstwy odontoblastów oraz napływanie w rejon uszkodzenia komórek zapalnych. W miejscach opracowywanych abrazją nie zauważono żadnych zmian pomimo to ,że opracowano zębinę aż do poziomu 30 mikrometrów od sklepienia komory. To potwierdza, że abrazja jest metoda bardzo skuteczna nawet w bardzo głębokich i rozległych ubytkach, wymaga jedynie opanowania technik abrazyjnych.

ABRAZJA A PACJENT I JEGO ZDROWIE Abrazja jest metodą nową i mało znaną, jest mało popularyzowana zarówno w środowisku medycznym jak i wśród pacjentów. Od pewnego czasu publikatory w Polsce opisując nowe metody leczenia zębów wymieniają także i abrazję jako alternatywę dla wiertła. Z pewnością abrazja wymaga większego zainteresowania tak w środowisku stomatologicznym , jak i wśród pacjentów i tutaj duża rola dla badaczy tego niecodziennego zjawiska jak i publikacje tak naukowe jak i popularyzujące. Abrazja jest metodą alternatywną dla wiertła o bardzo skutecznym i bezpiecznym działaniu. Pacjentowi stomatolog od zawsze kojarzy się z zadawanym bólem i od dawna myśli ,że tak widocznie ma być. Abrazja nie uszkadza tkanek zęba na żadnym etapie, ba da się nawet przy jej użyciu bezboleśnie strepanować ząb jeśli taka będzie potrzeba. Abrazja dla pacjenta jest metoda prawie całkowicie pozbawiona dolegliwości bólowych. Abrazja nie wymaga stosowania żadnego rodzaju znieczulenia więc jest metodą skuteczną w tych wypadkach gdy takiego znieczulenia należałoby używać. Abrazja jest metodą bardzo oszczędną pozwala zachować te struktury, które nie są dotknięte przez zmiany próchnicze, mikro preparacje pozwalają na zachowanie maximum tkanki twardej zęba. Abrazja nie potrzebuje systemu wytrawiania zębiny, jej działanie pozwala zachować taką adhezyjną strukturę zębiny , która nie wymaga procesu wytrawiania a połączenie zębiny z materiałem wypełniającym jest trwałe i estetyczne przez długie lata. Pacjent na fotelu jest traktowany podmiotowo, już po chwili jest odprężony i ufny swojemu lekarzowi, który nie zadaje mu bólu. Zabieg pozbawiony jest drgań i wibracji, abrator nie wywołuje hałasu jaki powstaje w trakcie pracy wiertłem, pacjent czuje się bezpiecznie i chętnie wraca przyciągając także innych. Jedynym przeciw wskazaniem do stosowania tej metody są nie leczone stany astmatyczne i pylica płuc. Sam tlenek glinu u osób zdrowych i leczonych nie powinien wywoływać żadnych niebezpiecznych zmian nawet po głębokiej aspiracji do drzewa oskrzelowego. Pacjenci potencjalnie narażeni lub uczuleni na ten związek chemiczny powinni bezwzględnie mieć zastosowany koferdam i ssak tak by zapylenie zredukować do minimum. Żeby wywołać pylice płuc pacjent musiałby być narażany na kontakt z tlenkiem glinu przez bardzo długi czas , jeśli zachowane są wymogi bezpieczeństwa a sam proces opracowywania tkanki jest stosunkowo krótki nie ma możliwości by pacjent poniósł uszczerbek na zdrowiu. Nawet gwałtowna aspiracja drobin tlenku glinu do drzewa oskrzelowego może co najwyżej wywołać atak kaszlu, tlenek glinu zostanie w odruchu kaszlu wyrzucony poza drogi oddechowe, tlenek glinu nie osadza się wewnątrz pęcherzyków płucnych. Wieloletnie badania medyczne nie wykazały by tlenek glinu doprowadzał do reakcji alergicznych tym niemniej u osób podających w wywiadzie odczyny uczuleniowe wymaga się stosowania koferdamu oraz systemu odpylającego a także przyjmowania leków anty alergicznych. Jednym słowem jest to rewelacja i rewolucja na polskim i europejskim rynku.

ZDROWIE DENTYSTY: Zdrowie dentysty jest także bardzo ważne, wieloletnia praca z wykorzystaniem wiertarek Powoduje nieodwracalne zmiany kostno-stawowe w organizmie każdego ze stomatologów. Dodatkowo wymuszona postawa i praca na wielu etatach szybko i skutecznie eliminują wielu z dentystów jeszcze przed zasłużoną emeryturą. Abrator jest pozbawiony wielu niekorzystnych zjawisk jakie wiążą się z wiertarkami. Abrator nie wywołuje hałasu, nie wytwarza infradźwięków nie uszkadza aparatu słuchu. Abrator nie wytwarza wibracji przez co nie uszkadza w dłuższym czasokresie układu kostno-stawowego, końcówki abratora nie wpadają w drgania ani harmoniczne ani nie skoordy-nowane przez co nie zaburza pracy układu kostnego i nerwowego. Jeśli dentysta stosuje zasady BHP, korzysta ze środków ochrony osobistej nie powinien ulec potencjalnemu działaniu pylącemu tlenku glinu. Jednocześnie stosując abrazję lekarz stomatolog wchodzi w inne relacje interpersonalne ze swoimi pacjentami, zadowolony pacjent nie stresuje lekarza, razem w zadowoleniu z dobrze spełnionego obowiązku rośnie wartość praktyki i ilość pacjentów w niej obsługiwanych Lekarz dodatkowo w tej metodzie nie wykorzystuje siły nacisku, pracuje z pewnej odległości. Abrazja nie wytwarza tak jak wiertłowa metoda sprayu wodno-olejowo-bakteryjno-tkankowego, nie rozpyla dookoła stanowiska pracy i w samych ustach pacjenta miliardów bakterii oraz drobin wody, oleju, pęcherzyków powietrza i resztek tkanek zęba. Gdybyśmy w trakcie konwencjonalnego zabiegu z użyciem wierteł zastosowali podczerwień okazałoby się ,że ilość bakterii rozsianych wokół pacjenta, lekarza i stanowiska pracy jest zatrważająca. Te zjadliwe często bakterie są potem wdychane przez personel medyczny i następnych pacjentów w efekcie czego może dojść do zakażeń krzyżowych w praktyce. Jest to także metoda tania, nie obciążająca zbytnio portfela właściciela praktyki stomatologicznej, tlenek glinu łatwiej utylizować lub przerobić niż wiertła, olej z końcówek, same końcówki, kompresory itp. urządzenia potrzebne do obsługi wiertarek. Abrazja oszczędza zdrowie lekarza i pozwala mu działać bez szkody dla siebie i pacjenta przez długie lata jeśli w swojej pracy używa masek, okularów ochronnych i w konkretnych przypadkach stosuje u pacjentów koferdam i system odpylający Abrazja w przeciwieństwie do metod wiertłowych się rozwija i rozwijać będzie w trosce o zdrowie pacjenta i ergonomię pracy lekarza dentysty.